wtorek, 12 maja 2015

Boring Chelsea ? Boring Liverpool?

Źródło: oficjalny profil Premier League na Facebooku. 


Jeden z ostatnich meczów w tym sezonie, w którym można było szukać emocji i wielu podtekstów. Wszyscy okrzyknęli to spotkanie hitem kolejki, tymczasem zobaczyliśmy bardzo średnie a wręcz fragmentami bardzo nudne spotkanie.  Jedynym wydarzeniem, które postronny kibic może zapamiętać z tego spotkanie jest zachowanie Mourinho i kibiców Chelsea podczas zejścia z boiska Gerrarda.  


Czy hit był hitem?

Spotkania pomiędzy Chelsea i Liverpoolem zawsze maja swój dreszczyk emocji i zawsze powodowały, że kibice z chęcią oglądali te spotkania. Wczorajsze 90 minut na Stamford Bridge między oboma drużynami nie dorównały jednak klasą pamiętnym meczą z Ligi Mistrzów czy z ligi po transferze Torresa. Były bramki, kartki, spięcia miedzy zawodnikami, strzały na bramkę czy parady dwóch Belgijskich bramkarzy, brakło jednak szybkości i większego zaangażowania zawodników obu drużyn. Wpływ na to na pewno miało zdobyte tydzień wcześniej mistrzostwo przez Chelsea i minimalne szanse The Reds na udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. 

Przebieg meczu.

Mecz rozpoczął się od dosyć szybko zdobytej żółtej kartce przez Hiszpańskiego pomocnika The Blues Cesca Fabregasa. Faul był dosyć brutalny, by już w pierwszej minucie pokazać czerwoną kartkę, jednak sędzia tego spotkania, czyli pan Andre Marriner podjął moim zdaniem słuszną decyzję o tym by zostawić Hiszpana na boisku. Faulowany w tej sytuacji Raheem Sterling nie potrafił już odnaleźć się w pierwszej połowie. Wyglądało to wszystko jakby młoda gwiazda Liverpoolu bała się wejść w jakiś większy kontakt czy drybling mogący grozić mu kolejną porcją fauli, które i tak się zdarzały. Pierwsze minuty należały do Chelsea, która już w 5 minucie po dobrze wykonanym przez Fabregasa, który zaliczył już 18 asystę w tym sezonie.  Popisał się przy tym rzucie rożnym kapitan Chelsea John Terry, który w doskonały sposób urwał się napastnikowi The Reds Rickiemu Lambertowi i strzelił bramkę, która wyprowadziła gospodarzy na jedno bramkowe prowadzenie. Czy w tej sytuacji Rodgers popełnił taktyczny błąd? Czy tak groźny obrońca, który strzelił swojego 5 gola w tym sezonie, powinien być kryty przez zawodnika, który jest w słabej formie  i mało gra? Dla mnie jest błąd ustawienia przy stałym fragmencie gry, przy którym zawinił również trener Liverpoolu. Po strzelonej bramce Chelsea oddała inicjatywę gościom, często jednak wyprowadzając groźne kontry, które nie rzadko były rozpoczynane przez Hazarda, lub często środkowi pomocnicy popisywali się dobrymi przerzutami na prawe skrzydło. Szybsze akcje Chelsea powodowały faule i żółte kartki dla Lallany i Skrtela. Kolejny raz nie popisał się Lambert, który goniąc piłkę faulował bramkarza Chelsea- Courtoisa. Ten sam bramkarz w 13 minucie popisał się świetną obroną po strzale Brazylijczyka Philippe Coutinho. Jeszcze raz w pierwszej połowie dał o sobie znać Fabregas, który w 27 minucie mógł strzelić bramkę po akcji prawym skrzydłem ale oddał minimalnie niecelny strzał. W 35 minucie Jose Mourinho został zmuszony do zmiany kontuzjowanego młodego środkowego obrońcy Zoumy. Za młodego Francuza wszedł Cahill, który był jednym z winowajców przy bramce strzelonej przez Gerrarda. Kapitan Liverpoolu wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Jordana Hendersona. Wcześniej jednak o piłkę dobrze powalczył Adam Lallana faulowany przez Ivanovicia, który został ukarany żółtą kartką. W drugiej połowie obudził się Raheem Sterling, który już w 48 minucie otworzył drogę do bramki Coutinho, ten jednak fatalnie spudłował. 55 minuta to świetna akcja Chelsea, zakończona przez Brazylijczyka Williana dobrym strzałem w długi róg bramki Mignolet. Kolejny raz dał o sobie znać Cesc Fabregas, który w 74 minucie popisał się indywidualnym rajdem po którym oddał jednak słaby strzał złapany przez Belgijskiego bramkarza Liverpoolu. Dwie minuty później ten sam zawodnik znów po indywidualne akcji chciał pokonać Mingolet tym razem bramkarza wyręczył Martin Skrtel. Do końca spotkania nie działo się nic ciekawego i ostateczny wynik spotkania brzmiał 1:1.   

Rodgers stawia na młodzież, Mourinho muruje środek pola.

Warto zauważyć zmiany w drugiej połowie, Rodgers pokazał zmianami że stawia na młodych zawodników. Za Lamberta wprowadził młodego Sinclaira, który powrócił z wypożyczenia z Wigan oraz za Lallane wszedł Ibe, który już parę razy pokazał się kibicom Liverpoolu. Mourinho widząc moment przewagi w środku pola Liverpoolu, zmienił młodego Loftus-Cheek’a za którego wszedł Matić. Środek pola w 79 minucie chciał zabezpieczyć również Rodgers, wprowadzając bardziej defensywnego czyli Brazylijczyka Leivę, który zmienił legendę Liverpoolu Stevena Gerrarda.  Bardzo dobrze przy tej zmianie spisali się kibice ekipy z Londynu na czele z Jose Mourinho, którzy pożegnali Gerrarda wielkimi brawami. Zdarzali się kibice, którzy chcieli przypomnieć Anglikowi wypadek z przed roku ale był to odsetek kibiców i nie warto o tym pamiętać. Ostatnia zmiana to typowo taktyczna zmiana, gdzie Francuz Remy został zmieniony przez Cuadrado.  

Źle nie było mogło być lepiej.

Obie ekipy źle się nie pokazały, brakowało jednak wspomnianej szybkości i błysku, które towarzyszą hitom Premier League. Mistrz Anglii pokazał typowy dla siebie football z czołowymi zespołami sezonu. Granie z kontry i typowe punktowanie rywala, tym razem Liverpoolowi udało się wyrównać i wszystko skończyło się 9 remisem Chelsea w tym sezonie w tym 7 remisem 1-1. Liverpool co prawda nie przegrał, ale ma już tylko iluzoryczne szansę na awans do Ligi Mistrzów, której nie stracił jednak tym spotkaniem a paroma poprzednimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz