piątek, 6 lutego 2015

Mecz, który może być oderwany od rzeczywistości

 
Źródło: Oficjalny profil Facebook Arsenalu

Mecz derbowy, mecz który rządzi się swoimi prawami. To najczęstsze wyrażenia opisujące pojedynek Tottenhamu i Arsenalu. Cała Anglia zastanawia się kto w tym starciu będzie górą. Faworyta nie potrafią wskazać eksperci, nie pomagają także statystyki.

Ciężko wskazać faworyta derbów Londynu. Historia spotkań na White Hart Lane zapowiada bardzo wyrównane pojedynek Tottenhamu i Arsenalu – jeśli weźmiemy pod uwagę pojedynki obu drużyn na tym obiekcie w ciągu ostatnich 13 lat zwrócimy uwagę na to, że w tym czasie popularne Koguty wygrały u siebie tylko 3 razy, 6 razy obie drużyny dzieliły się punktami, a 3 razy triumfowali goście. Statystyki spotkań wyjazdowych Arsenalu oraz zestawienie meczów rozgrywanych u siebie Tottenhamu wydają się również potwierdzać wspomnianą wcześniej tezę. Obie ekipy mają podobne różnice bramek. Kanonierzy,w tym sezonie, w roli gości zdobyli łącznie 18 bramek, a stracili 15. Tottenham na White Hart Line to również 18 strzelonych goli i tylko 14 straconych. Różnica polega jednak na tym, że tym pierwszym lepiej gra się w drugiej połowie, a tym drugim w pierwszej części meczu. W poszukiwaniu dalszych różnic postanowiłem więc sprawdzić formę obu drużyn. Tu także podobnie – Tottenham w ostatnim czasie potrafił pokonać Chelsea i ulec Crystal Palace, a Arsenal pokonał Manchester City i przegrał z Southampton. 

Na kogo będą liczyć fani obu drużyn? Sympatycy gospodarzy z pewnością mają nadzieję na bramkę Harry’ego Kane’a. Młody Anglik w tym sezonie zdobył już 10 bramek i z pewnością ma ochotę na więcej. Podczas nieobecności Alexisa Sancheza goście będą liczyć na bramki Oliviera Giroud oraz będącego w wyśmienitej formie Santiego Cazorlę. Który z nich poprowadzi swój zespół do zwycięstwa?

Ciężko jest wskazać faworyta tego pojendynku. Statystyki przemawiają za remisem. Pikanterii dodaje fakt, że jest to pojedynek derbowy, który rządzi się swoimi prawami. Kto udźwignie presję wygranej zdobędzie 3 punkty. W sobotę czekają nas wielkie emocje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz