piątek, 13 lutego 2015

Liverpool 3:2 Tottenham. Świetny mecz na Anfield !

Źródło: Oficjalny profil Premier League na Facebooku.
We wtorkowy wieczór w czerwonej części Liverpoolu miał miejsce bardzo dobry mecz między drużynami Liverpoolu a Tottenhamu. To właśnie to spotkanie wielu komentatorów zapowiadało jaki hit tej kolejki. Tak właśnie było, świetne żywe spotkanie i gol w ostatnich minutach Mario Balotellego. 


Wygrana zespołu Rodgersa pokazuje nam kolejna drużynę która wróciła do formy i która chce przynajmniej wejść do TOP 4. Zremisowane derby z Evertonem zostawiły dużo niedosytu w nastrojach kibiców Liverpoolu, Tottenham do meczu przystępował w zgoła odmiennej kondycji psychicznej, drużyna Mauricio Pochettino wygrała 2- 1 z Arsenalem- w bardzo ważnych derbach Londynu. Statystycznie lepiej wychodził Liverpool ostatnie 5 meczy to 5 wygranych Liverpoolu i tym razem The Reds wygrali. Wygrali po trudnym meczu w którym było wiele zwrotów akcji, a gdy wszyscy myśleli że mecz zakończy sie remisem, gola dla The Reds zdobył zawodnik który już w styczniu miał opuścić Anfield Road- Mario Balotelli. Czy ta bramka zapowiada nam powrót do formy słynnego włoskiego napastnika? 

Przebieg meczu.

Statystyki jak i przebieg pierwszej połowy pokazują nam lekką przewagę zawodników Rodgersa, to oni stworzyli sobie więcej okazji do strzelenia bramki. Daniel Sturridge na spółkę z Jordonem Ibe stworzyli parę świetnych okazji lecz nie potrafili ich wykorzystać. Po Sturridgu widać że wraca po dłuższej przerwie, natomiast Ibe jest bardzo miłą niespodzianką tego spotkania. Przez wielu kibiców LFC młodszy z tych Anglików był lepszy. Z drugiej strony kolejny świetny mecz już od pierwszych minut grał Harry Kane, wcześniej strzelił dwie bramki Kanonierom we wtorkowy wieczór bawił się z obroną Liverpoolu. Co prawda oddał tylko 4 strzały, w tym dwa zablokowane i jeden niecelny, ale siał zamęt w obronie drużyny Rodgersa gdy tylko miał piłkę. Kane oddał tez najwięcej strzałów z wszystkich zawodników drużyny Pochettino. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1 do 1. Druga połowa rozpoczyna się od faulu Rose na Sturridgu i wykorzystaną jedenastką przez Stevena Gerrarda. Później mieliśmy dwukrotnie pojedynek Tottenham vs Mignolet. W pierwszej sytuacji piękny strzał Lameli jeszcze piękniej broni Belg, w drugiej Mignolet świetnie broni strzał z rzutu wolnego Eriksena, ale nie ma nic do powiedzenia po popadaniu Kane do Dembele i ten mimo asysty Cana strzela bramkę na 2:2. Co ciekawe przy obu bramkach można doszukać się błędów trójki sędziowskiej. Karny wskazany przez Phila Dowda jest dość kontrowersyjny, a przy drugiej bramce dla drużyny z Londynu Harry Kane był na spalonym przez co nie mógł później uczestniczyć w akcji. Druga połowa była jeszcze bardziej wyrównana niż pierwsza. The Reds mieli przewagę w sytuacjach bramkowych jednak groźniejsze strzały oddawali piłkarze prowadzeni przez Pochettino. I gdy duża ilość kibiców myślała że mecz skończy się sprawiedliwym remisem, bramkę strzelił Balotelli który w 74 minucie zmienił Sturridga. Bramka po akcji przeprowadzonej prawym skrzydłem i doskonałej asyście Adama Lallany.
 
Źródło: Four Four Two
Co pokazał nam mecz?

Mecz pokazał że Liverpool chce mocno włączyć się do walki o Ligę Mistrzów, pokazał świetną formę piłkarzy w czerwonych koszulkach oraz to że Rodgers po stracie Suareza potrzebował aż połowy sezonu by dobrze poustawiać zespół. W przypadku stołecznej drużyny mecz pokazał brak umiejętności gry na wyjeździe z drużynami z czołówki. Przegrali z Chelsea Manchesterem City i Liverpoolem, zremisowali z Arsenalem. Nie grali jeszcze z United czy Southamptonem, ale to akurat zapowiada nam fantastyczne mecze na Old Trafford i St. Marry's. Niestety ale mecz udowodnił też że Steven Gerrard nie jest już w stanie grać w meczach o dużą stawkę od pierwszej minuty. Nie był skuteczny w tworzeniu sytuacji kolegą a co gorsza duża część winy przy bramce Kane spada na kapitana Liverpoolu. To on słabo krył Lamelę nie doskoczył do niego w odpowiednim momencie przez co stworzyła się dogodna sytuacja dla Tottenhamu. Z drugiej strony słabo zagrał Christian Eriksen. Podania o skuteczności 68% to za słabo jak na środkowego pomocnika, głównego rozgrywającego drużyny walczącej o TOP ligi. Po świetnej serii meczów gdzie pomagał swojemu zespołowi trafił mu się mecz gorszy, za który nikt chwalić go nie może. Sturridge swoim powrotem dokłada wiele jakości w przednich formacjach zespołu Rodgersa. Udowodnił i przypieczętował pierwszą jedenastkę Anglik tym spotkaniem, mimo iż nie strzelił bramki. Jedno pytanie które nasuwa mi się to takie czy Rodgers nie mógłby spróbować zagrać dwoma napastnikami ? Balotelli i Sturridge to by mogło być coś. Na duże wyróżnienie zasługuje też nie kto inny jak wspomniany wyżej Jordon Ibe. Młody Anglik zagrał świetne zawody na prawym skrzydle, tutaj pochwała dla Rodgersa za o że potrafił ściągnąć go z wypożyczenia do Derby Country i dać szansę w tak trudnym meczu od pierwszej minuty. Rośnie nam w Liverpoolu kolejny Sterling i to już nie są zwykłe marzenia kibiców The Reds tylko autentyczny fakt. 
Źródło: Four Four Two- Christian Eriksen w meczu z Liverpoolem.

Źródło: Four Four Two- Steven Gerrard w meczu z Tottenhamem. 


Zawodnik meczu:
 Jordon Ibe. 
Źródło: Four Four Two- Jordon Ibe w meczu z Tottenhamem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz