poniedziałek, 23 lutego 2015

26 seria spotkań Ligi Angielskiej już za nami !

Źródło: Oficjalny profil Premier League na Facebooku.
Ścisk jaki zapanował w czołówce po tej kolejce, zapowiada nam świetną walkę o mistrzostwo, podium i Europejskie puchary. Arsenal, Liverpool  i City niemiłosiernie wykorzystały wpadki innych drużyn z czołówki. Dzieje się też na dole tabeli, gdzie Lisom wymknęła się wygrana w Liverpoolu i tracą kontakt z resztą drużyn, które walczą o utrzymanie. Co jeszcze działo się w 26 kolejce? Zapraszam do krótkiego opisu tej kolejki.


Na początku statystyki 26 serii spotkań. W 10 rozegranych meczach w ten weekend, padło 29 bramek co jak łatwo policzyć daje nam 2,9 bramki na mecz. Gospodarze wygrali tylko 3 z 10 spotkań. W 4 spotkaniach padły remisy, a w 3 spotkaniach zwycięstwo odnieśli przyjezdni. Tylko w 3 spotkaniach padło mniej niż 2,5 bramki, w tym jedyny mecz zakończony wynikiem bezbramkowym pomiędzy Sunderlandem a West Bromwich Albion. W 7 meczach padło więcej niż 2,5 bramki a najwięcej bramek strzelono w meczu na Etihad Stadium, gdzie obrońcy tytułu- Manchester City rozgromił 5:0 Newcastle United. Na uwagę zasługuję fakt, iż Siomone Mignolet z Liverpoolu zaliczył w meczu z Southamptonem czyste konto. Belg w tej klasyfikacji ustępuje tylko bramkarzowi Świętych, Forsterowi oraz bramkarzowi WBA Fosterowi. Jednak bramkarz LFC zaliczył aż 5 meczy na zero z tył na wyjeździe. Jest to pierwszy taki wyczyn od 30 lat w Premier League. 

Wydarzenia weekendu w Premier League.

Aż 6 meczy do wyboru mieli kibicie Ligi Angielskiej w sobotę. Najciekawiej zapowiadało się spotkanie Swansea z Manchesterem United, gdzie gospodarze niespodziewanie wygrali z drużyną Louisa van Gaala 2 :1 i zaliczyli pierwszy dublet w historii klubów Walijskich w Premier League nad United. Pierwszy raz od sezonu 81/82 Swansea strzeliła więcej niż jedną bramkę w meczu u siebie drużynie  z czerwonej części Manchesteru.  Ważne pojedynki toczyły się również w dolnej części tabeli. Sunderland podejmował u siebie West Bromwich a Hull było gospodarzem meczu z QPR. Czarne Koty jak wspomniałem wyżej zremisowały 0:0, przez co spadły w tabeli na 16 miejsce,    a podopieczni  Pulisa utrzymali 14. pozycję. Hull natomiast wygrało 2:1 i dzięki temu przesunęli się w tabeli na 15. miejsce. Porażka dla QPR oznaczała pozostanie na 17. pozycji, tuż nad strefa spadkową, od której dzieli drużynę    z Londynu tylko lepszy bilans bramek od AVB i Burnley. Wyniki te spowodowały, że zespoły Sunderlandu, Hull i WBA mogą czuć się bezpieczniej jednak mimo to do końca sezonu będą musiały ciułać punkty w walce o utrzymanie. Wpadkę zaliczyła londyńska Chelsea, która u siebie zremisowała z beniaminkiem z Burnley. W ogólnym rozrachunku ten wynik oznacza, że przewaga drużyny prowadzonej przez Jose Mourinho nad mistrzami Anglii- Manchesterem City spadła z 7 do 5 punktów, ponieważ The Citizens rozgromili w meczu o godzinie 18:30 5:0 Newcastle. Drużyna Burnley natomiast przesunęła się na 18. Pozycję, a utrzymanie przegrywa już tylko jedną bramką. Niestety w tym meczu dużą role odegrał sędzia Atkinson, który mocno przyczynił się do zdobycia pierwszego punktu Burnley w meczu Premier League z Chelsea. W sobotę na Selhurst Park w derbach Londynu Crystal Palace podejmowało Arsenal. Podopieczni Wengera wygrali to spotkanie 1:2  i awansowali na 3 miejsce w tabeli. Po raz kolejny w bramce Kanonierów wystąpił David Ospina, a nie Wojtek Szczęsny. W niedziele Premier League zaproponowała nam trzy spotkania. O 13:00 na White Hart Lane, Tottenham w kolejnych derbach Londynu zremisował 2:2 z West Hamem United. Remis dla Kogutów uratował w 95 minucie niezawodny w tym sezonie Harry Kane, który źle przymierzył z rzutu karnego, ale skutecznie dobił swój strzał  i trafił po raz 14 do siatki rywali w tym sezonie. Mecz pod dyktando Tottenhamu , jednak to piłkarze prowadzeni przez Sama Alladyce okazali się być bardziej skuteczni od podopiecznych Mauricio Pochettino. Kibice WHU mają czego żałować, ponieważ brakło tylko kilku minut do wywiezienia 3 punktów z terenu odwiecznego rywala. 15:05 to godzina w której rozpoczął się mecz na Goodison Park w Liverpool, gdzie miejscowy Everton zremisował 2:2 z Leicester. The Toffies uratowali remis w końcówce, natomiast Lisy przez ten remis tracą kontakt z innymi drużynami walczącymi o utrzymanie, mają aż 4 punkty starty do QPR, które jest na pierwszej bezpiecznej pozycji.   

Hit kolejki na St. Mary's Stadium.  

Bardzo ciekawie zapowiadające się spotkanie pomiędzy drużyną nr 4 a nr 7 w tabeli Premier League. Wygrana LFC oznacza, iż podopieczni Rodgersa po słabym początku sezonu, zbliżyli się już tylko na 2 punkty do 4 miejsca a na 3 do podium Premiership. Święci mimo porażki nadal zajmują miejsce 5, które jest już tylko premiowane grą w Lidze Europy. The Reds wygrywając z Southamptonem przedłużyli ilość meczy bez porażki do 10, w tym czasie wygrali 7 meczy i 3 zremisowali. Podopieczni Ronalda Koemana stracili bramkę już w 2 minucie, gdy przepięknym uderzeniem zza pola karnego popisał się Philippe Coutinho, na uwagę zasługuje fakt że bramka Coutinho była jednym celnym strzałem Liverpoolu w pierwszej połowie. W drugiej połowie wynik podwyższył Raheem Sterling, który dzięki tej bramce przedłużył swoją passę   i już od trzech meczy strzela bramkę Świętym. Statystycznie i optycznie przewagę miała drużyna gospodarzy, jednak The Reds okazali się skuteczniejsi     i to oni wygrywając w tym spotkaniu zbliżyli się do czołówki. Na uwagę zasługuje dobra gra między Sterlingiem a Coutinho, którzy zaliczyli aż 12 celnych podań do siebie, oraz coraz śmielej grający Jordon Ibe. W zespole Liverpoolu oprócz wspominanej trójki dobrze zagrał też blok defensywny, dzięki temu Belg mógł zaliczyć wspomniany na początku artykułu rekord.   U Świętych jak zawsze na wysokim poziomie zagrali Yoshida, Fonte i Schneiderlin, jednak trzej zawodnicy plus wchodzący z ławki Tadić nie potrafili wykorzystać widocznej w pewnych momentach meczu przewagi Świętych.  Zawiódł po raz kolejny napastnik drużyny z Southamptonu- Pelle, który od 20 grudnia 2014 i meczu z Evertonem nie potrafi znaleźć drogi do bramki rywali. Liverpool mimo, że zagrał bez klasycznego napastnika jest dopiero trzecim zespołem, któremu udało się strzelić więcej niż 2 bramki na St. Mary's Stadium.

Co nas czeka w tym tygodniu ?


W nadchodzącym tygodniu czeka nas aż 5 pojedynków Angielskich klubów w Europejskich pucharach. Manchester City we wtorek podejmie u siebie Barcelonę, Arsenal w środę zagra również u siebie z Monaco. Oba mecze oczywiście w Lidze Mistrzów, natomiast w Lidze Europy Liverpool zagra w Stambule rewanż z tamtejszym Besiktasem. The Red będą bronić jedno bramkowej przewagi. Tottenham zagra na wyjeździe z Fiorentiną, która wywiozła z Londynu remis 1:1, a Everton u siebie będzie bronić wysokiej zaliczki z wyjazdowego meczu w Bernie z Young Boys. The Toffies wygrali aż 4:1. W Weekend natomiast w 27 kolejce, ciekawie zapowiadają się mecze Liverpoolu z Manchesterem City i Evertonu z Arsenalem- oba mecze rozgrywane są w niedzielne popołudnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz