sobota, 10 stycznia 2015

Statystyki jedno, rzeczywistość drugie. Czy Arsenal pokona Stoke?


Źródło: Oficjalny profil Facebook Arsenalu


6 grudnia ubiegłego roku miała miejsce jedna z większych kompromitacji Arsenalu w tym sezonie – porażka ze Stoke 3-2 tylko nasiliła głosy kibiców, którzy domagali się odejścia Arsene Wengera. Czy tak samo będzie po niedzielnym spotkaniu?



Stoke od kilku kolejek jest ewidentnie na fali – remis z odradzającym się Manchesterem United, wygrane z West Brom i Evertonem sprawiły, że podopieczni Marka Hughesa znajdują się w środkowej części tabeli. Z kolei Arsenal gra na poziomie o wiele niższym od oczekiwanego. Minimalne wygrane z QPR i West Hamem, co prawda dały ważne punkty w tabeli, ale w spotkaniu z Southampton słaba gra nie uszła płazem i The Gunners przegrali 2-0. Statystyki przemawiają jednak na korzyść Arsenalu. Jedyne zestawienie, w którym Stoke jest lepsze od podopiecznych Wengera to liczba straconych bramek w całym sezonie – defensywa The Potters została pokonana 24 razy, a The Gunners 25 razy. Bramek nie powinno zabraknąć. Arsenal, gdy gra u siebie, zdobywa średnio 2 gole na mecz, natomiast rywal The Gunners, Stoke, podczas spotkań wyjazdowych zdobywa jedną bramkę na 90 minut spotkania. Kiedy więc należy spodziewać się piłki w siatce? Gospodarze lubią trzymać w napięciu swoich fanów – bramki zdobywają albo pod koniec pierwszej połowy albo w ostatnich 30 minutach gry, ich rywale nie czekają aż tyle i strzelają gole już w pierwszej połowie – dokładnie w pierwszym bądź ostatnim jej kwadransie.

Na kogo zwrócić uwagę? Złośliwie chciałbym powiedzieć, że warto spojrzeć na to, czy Wojciech Szczęsny nie wybija piłek pod nogi rywali lub nie pali pomiędzy słupkami, jednak swoimi ostatnimi zachowaniami polski bramkarz nie zasługuje na wyróżnienie. Takowym obdarowałbym Alexisa Sancheza oraz Santiego Cazorlę, pod warunkiem, że ten drugi zagra na środku pomocy. Wśród zawodników drużyny gości wskazałbym Stevena N’Zoziego oraz powracającego z zaświatów Bojana.

Mój typ: Mimo wszystko 2-1 dla Arsenalu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz