wtorek, 6 stycznia 2015

Liverpool- nowy początek czy powrót do przeszłości ?

Żródło: Flickr Miguel Alva
Nowy sezon, to dla każdego kibica Liverpoolu nowa nadzieja na to, że tytuł można odzyskać. Po kampanii 2013/2014 nadzieja ta rozbłysła na nowo bardzo jasnym blaskiem, jednak jak się okazało liga i jej wymagania szybko sprowadziły klub i kibiców na ziemię.



Długo zastanawiałem się w czym leży problem Liverpoolu. Złe transfery, błędy sztabu szkoleniowego, sprzedaż Luisa Suareza to tylko kilka czynników, które rozbijają jak na razie The Reds. Moim jednak zdaniem największym błędem jest brak poszukiwań innej taktyki w przypadku kontuzji Daniela Sturridge'a. Na Anfield wierzono, że urazy będą omijać tego napastnika szerokim łukiem. Tuż po sprzedaży Suareza można było usłyszeć teorie o tym, że wystarczy kupić napastnika, który dołożyłby 10-15 bramek, a Daniel utrzymałby poziom strzelecki z zeszłego sezonu. Przecież problemem miała być defensywa. Otóż pan Rodgers po wielkiej kłótni z Royem Hodgsonem,  która w angielskiej prasie była szeroko opisana, nie znalazł złotego środka na to, jak zastąpić Sturridge'a. Być może nawet nie zajął się tym tematem na poważnie. Uznał, że Lambert oraz na szybko i bez zastanowienia kupiony Mario Balotteli poradzą sobie do czasu powrotu gwiazdy Liverpoolu. Przecież jest od biedy Borini, a pomoc nie wygląda tak bardzo źle. Rodgers nie wymyślił nic, by zastąpić swojego najlepszego natenczas zawodnika! Problem zdaje się rozwiązać dopiero teraz, gdy Irlandczyk z północy stara się zmienić ustawienie zespołu na nowe, bez klasycznego napastnika. Co więc stanie sie gdy DS wróci do gry? Nie wie tego nikt, więc zapewne będzie to temat na nowy artykuł za parę miesięcy. Problem więc leży w trenerze i jego braku przewidywania, kto jest na tyle mądry by oprzeć całą taktykę na Balottelim i starzejącym sie Lambercie? Jak to sie ma do słynnego duetu S&S?  Nawet nie będę przytaczał statystyk porównujących oba sezony jeżeli chodzi o napastników, nie chcę dołować kibiców Liverpoolu.                       

Gdzie leży jeszcze większe źródło problemów?                                                    

To, co napiszę może zaskakujące, ale defensywa Liverpoolu przyzwyczaiła nas do tego, że zawsze i wszędzie jest bez formy. Ostatni sezon, kiedy Liverpool był dobry w obronie, to pierwsza kampania, którą spędził na Anfield Road Pepe Reina. Bramkarz z Hiszpanii osiągnął wtedy 20 czystych kont, a LFC straciło tylko 25 bramek w rozgrywkach! Teraz The Reds stracili już 27 bramek po 20 kolejkach! Jednak wróćmy do sedna tego akapitu. Problemem jest środek pomocy Liverpoolu. Zwróćmy uwagę na to, że gdy w zeszłym sezonie Steven Gerrard z Jordanem Hendersonem ciągnęli w wielu meczach drużynę Rodgersa, napastnicy mieli dużo więcej sytuacji do strzelenia bramki. Tak, wiem Suarez był również w wielu meczach samowystarczalny, ale to środek pomocy Liverpoolu stanowił o mocy zespołu. Odpowiedzmy sobie sami czyż w tym sezonie to właśnie środek pomocy nie jest najbardziej krytykowaną formacją Liverpoolu?  Wszyscy mówią że to Gerrard nie gra tego, co powinien, a Henderson jest tłem tego Anglika z zeszłego sezonu. Allen i Lucas są, bo są, ale grać to oni raczej na wysokim poziomie od dawna nie grają. Oczywiście, są jeszcze Can i Lallana (liczę go tutaj jako ofensywnego środkowego pomocnika), lecz obiektywnie patrząc dla tego pierwszego Rodgers nie jest łaskawy, a drugiego trapią kontuzje i po prostu jest szklany. Jedyny, zdaniem wielu, środkowy pomocnik The Reds będący w formie to Coutinho, ale czy każdy się z tym potrafi zgodzić? Dobra i silna druga linia to, jak dla mnie, kluczowa formacja każdego zespołu. Spójrzmy na prosty przykład liderujących w tym sezonie drużyn. Chelsea Londyn (pamiętajmy że liczę tutaj również defensywnych i ofensywnych pomocników jako tych grających w środku pola): Nemanja Matić, Cesc Fabregas, John Obi Mikel, Ramires, Oscar, Wilian. Ci pomocnicy strzelili łącznie 8 bramek  i zaliczyli 27 asyst, a gdy dodamy jeszcze do tego skrzydła mamy 37 asyst ( tutaj liczę Hazarda i Schurrle). Spójrzmy teraz na Manchester City w składzie środka pomocy: Fernando, Fernandinho, Yaya Toure, Frank Lampard i David Silva. Statystki środka pomocy The Citizens to: 20 strzelonych bramek i 11 asyst. Spójrzmy teraz jak na tym tle wygląda drużyna prowadzona przez Brendana Rodgersa.   Skład pomocy, który zaliczam Liverpoolowi: Lucas, Can, Gerrard, Henderson, Allen, Lallana, Coutinho. Do tej pory zaliczyli oni 14 bramek i tylko 12 asyst. Może nie wygląda to najgorzej i wielu dobrych adwokatów wybroni środek pomocy Liverpoolu, tylko, że gołym okiem widać jak bardzo brakuje na boisku liderów z zeszłego sezonu, którzy po prostu są albo przemęczeni albo bez formy. Ktoś też może powiedzieć, że na tle Obywateli pomoc The Reds wygląda nawet dobrze, tylko mówi to osoba, która zapomniała, że w ataku drużyny Pellegriniego gra Kun Aguero , który strzelił więcej bramek niż wszyscy napastnicy Liverpoolu razem wzięci.

Co musi zrobić Rodgers by LFC wróciło do czołówki?  

Niestety dla ligi i dla kibiców klubu z Anfield Road nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Kolejne transfery nie wchodzą przecież w grę, bo może to grozić karą od UEFy. Jeżeli jednak jakiś transfer miałby zostać przeprowadzony to rodzi się pytanie: na którą pozycję i w jak dużej ilości zawodników?  Otóż zarząd musiałby wyłożyć niezłą sumkę na nowego bramkarza, obrońcę, środkowego pomocnika, który by ożywił grę The Reds oraz, i chyba najprędzej potrzeba, sprawdzonego w Anglii napastnika. Znaleźć dobrego bramkarza teraz to nie lada wyczyn, czy więc nie można nie zadać sobie pytania po co Rodgers sprzedawał Reine, który byłby na pewno lepszym rezerwowym niż Jones! A kto wie czy nie lepszą pierwsza opcją niż Simon Mignolet, którego błędy są już tak bardzo wyśmiewane wśród kibiców w świecie Internetu, że aż mi szkoda Belga jeżeli gdzieś te prześmiewcze filmiki bramkarz ogląda. Następnie obrona. Tutaj już łatwiej wymienić zawodników godnych uwagi, jednak czy np: Mats Hummels chciałby wybrać Liverpool? Myślę, że Niemiec jak się gdzieś ruszy to tylko do United bądź do któregoś z klubów z hiszpańskiego trio. Może Rodgers jednak sam wpadł ostatnio na rozwiązanie? Spójrzmy, gra trzema obrońcami i wychodzi to drużynie z Livebirdem na koszulce na dobre. Oczywiście trzeba się temu przyglądać do końca sezonu. Myślę, że momencie, kiedy po sezonie odejdzie Steven Gerrard, Brendan Rodgers mógłby sobie pozwolić na kupno jakiegoś pomocnika z wielkim nazwiskiem. Tylko czy zarząd zespołu z miasta Beatelsów na takie rozwiązanie stać? W momencie, kiedy w planach jest przebudowa Anfield Road, odpowiedź na to pytanie będzie raczej negatywna. Skoro więc nie będzie pieniędzy na nowego pomocnika, to skąd brać pieniądze na napastnika, za których w tej chwili trzeba płacić jak za zboże? Uważam, że niekoniecznie trzeba go w ogóle kupować!  Przecież oprócz Balotelliego i Lamberta jest w tej drużynie jeszcze Borini, który jak dla mnie szansy na pokazanie się jeszcze nie otrzymał, bo taką szansą nie nazwę grania ostatnich 15 minutach Carling Cup czy w lidze. Są też dobrze zapowiadający się młodzi gracze. Tutaj dobrym przykładem jest bardzo wychwalany przez kibiców na forach związanych z LFC Ojo, a na wypożyczeniach są Aspas, Alberto czy Origi, którego za małą cenę Liverpool może ściągnąć wcześniej z wypożyczenia we francuskim Lille. Więc skoro nie idzie doświadczeniem, Rodgers powinien sięgnąć po młodych, by przynajmniej zimą nie wydawać milionów na transfery, które nie będą mogły zgrać się z zespołem, jak zrobiłby to przy odpowiednio szybkim transferze latem ?
  
Podsumowanie mojego małego wywodu.                                               

Jak i co by nie mówić o Liverpoolu to uważam, że jest to ważna drużyna dla całej ligi. Dlaczego? Liga Angielska zawsze słynęła z tego, że szereg klubów walczył o najwyższe cele. Dlatego też strata każdego z takich klubów może być powodem troszeczkę gorszej jakości ligi. O ile lepiej się ogląda co tydzień mecze Premiership, gdy do dyspozycji mamy 3,4 tzw. hity lub mecze z podtekstem historycznym? Właśnie dlatego Liverpool w dobrej formie, zdolny namieszać w tabeli, jest potrzebny nie tylko kibicom The Reds, ale także takim pośrednim nie związanym z tym klubem. Powiedzmy, że oglądamy mecz LFC vs MUFC czy LFC vs AFC. Czy wyłączając poszczególne animozje dotyczące klubów, jesteśmy za meczem wysokiej jakości czy za 4:0 dla którejś ze stron ? JA osobiście wolę np: 2:2 po dobrym meczu. Dlatego też chciałbym powrotu zespołu Rodgersa i tego, by właśnie wspominany Pan z Irlandii Północnej w końcu poukładał zespół jak na wicemistrzów Anglii przystało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz