czwartek, 8 stycznia 2015

Hit czy kit? A może to my za dużo oczekujemy?

Źródło: Twitter/Guardian 
Spotkanie pomiędzy Evertonem a Manchesterem City rozpocznie się o 16 na stadionie Goodison Park w Liverpoolu. Na pewno jest to mecz, który zapowiada się z sobotnich spotkań najciekawiej, dlatego też patrząc na rywalizację obu drużyn i zeszłoroczną potyczkę na tym samym stadionie, zadajemy sobie pytanie czy w tym sezonie oba zespoły są w stanie zagrać świetny, pełen porywających akcji mecz? Są jakieś nadzieje dla podopiecznych Roberto Martineza?


Porównanie The Citizens do walca nie jest przypadkowe - rozjechali oni praktycznie wszystkie ostatnio położone przed nimi przeszkody. Niespodziewanie jedyną rysę podczas ostatnich 8 meczy na występach Obywateli zrobiło Burnley, które na wyjeździe zremisowało z obecnymi mistrzami Anglii 2-2. Czy Everton zejdzie z niewłaściwej drogi po status dobrego klubu angielskiego, a nie średniaka już w tym spotkaniu? 8 ostatnich prób powrotu to 6 porażek, 1 remis i tylko 1 wygrana u siebie z QPR. Próżno szukać nadziei dla The Toffies w statystkach z tego sezonu. Nie lepiej jest zarysie historycznym. Na 159 spotkań między tymi zespołami Everton wygrał 58, 40 razy padł remis, a 61 meczy wygrała drużyna z niebieskiej części Manchesteru. Gdzie szukać zatem nadziei dla The Toffies? Moim zdaniem tylko w statystykach spotkań na własnym boisku. Otóż Everton wygrał aż 40 z 79 potyczek rozegranych na Goodison Park, 22 mecze kończyły się remisem, a City wygrywało na stadionie w niebieskiej części Mersyside tylko 17 razy.

Patrząc racjonalnie drużyna Martineza powinna zostać zjedzona, są bez formy, słabi i nie rokuje to wszystko dobrze na przyszłość, ale gdy podejdziemy do tego wszystkiego okiem kibica Premier League wychodzi nam obraz częstych niespodzianek w meczach, gdzie faworyt jest niby oczywisty. Patrząc na ostatnie wyniki City, czy Burnley też nie miało przegrać 0-3, a może i więcej? Może na siłę szukam jakiś plusów dla kibiców Evertonu, ale przecież trzeba myśleć pozytywnie. Być może wtedy nawet porażka w tym meczu będzie dobrym źródłem na wygrane w następnych spotkaniach. Gdzie widać największe dysproporcje między obiema stronami? Myślę, że pomimo tylu straconych bramek obrona The Toffies przy odrobinie szczęścia może wybronić ten mecz, kluczem będzie postawa napastników z obu stron boiska.


Mój typ: 1-3 dla Manchesteru City (Mirallas- Silva, Dżeko x2)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz