środa, 14 stycznia 2015

Beniaminek - zespół w tym sezonie skazany na porażkę i spadek ?

Źródło: oficjalny profil Premier League na Facebooku.


Gdy walka o tytuł mistrza Anglii nabiera takich rumieńców jak w tym sezonie, nikt nie patrzy na dolną połówkę tabeli. Często dopiero na koniec sezonu przeciętny kibic patrzy w dolne rejony tabeli. Dziś przyjrzymy się beniaminkom- siłą rzeczy, z dolnej części tabeli.


W tym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej grają: Leicester, Burnley i Queens Park Rangers. Co łączy jak na razie te trzy zespoły w tym sezonie prócz tego że są beniaminkami ? Bliska styczność ze strefą spadkową, słaba ofensywa i jeszcze słabsza defensywa. Dlaczego słaba ofensywa? Gdy zerkniemy do tabeli w miejsce bramek strzelonych, to zobaczymy, że Burnley i Leicester zajmują w tej tabeli odpowiednio 18 i 19 miejsce. Wyżej jest QPR na 12 miejscu ale ich wynik bramkowy również nie jest wysoki bo to tylko 23 bramki. Jeszcze gorzej jest z defensywą. Wszystkie trzy beniaminki mieszczą się w ostatniej piątce w takiej tabeli. QPR z 37 straconymi bramkami zamyka tabelę, pomiędzy beniaminkami są Everton i Newcastle. Ci drudzy są na równi w tej klasyfikacji z The Eagels i The Foxes- mają aż 33 bramki stracone. To całe połączenie powoduje że gdy zerkniemy na tabelę w której pod uwagę weźmiemy poczynania beniaminków w Premiership, od sezonu 92/93, to zobaczymy ze jesteśmy blisko sytuacji z sezonu 97/98 w którym wszystkie trzy beniaminki spadły z ligi. Oczywiście w walkę o utrzymanie jest zaangażowane parę klubów, jednak artykuł ten jest na kierunkowany na beniaminków tego sezonu. W tabeli o której wyżej wspomniałem, widać że największa nadzieja jest jeszcze dla zespołu z Burnley. Drużyny które wchodziły do Premier League z drugiego miejsca utrzymywały się w tej lidze jak na razie największą ilość razy. Udało im się to aż w 67% takich przypadków, co stanowi 14 z 21 klubów. Drużyna w której gra Marcin Wasilewski- Leicester, zajęła pierwsze miejsce w Championship w sezonie 2013/14. Takie drużyny w lidze utrzymywały się w 59%, co stanowi 13 na 22 kluby. Najgorzej radziły sobie drużyny które weszły z play-off. Zespoły które uczestniczyły w grach po sezonowych spadały aż w 55% przypadków, co stanowi 12 na 22 przypadki.  W całej historii tylko dwie drużyny awansowy z 4 miejsca w Championship i obie spadły. Jak dobrze wiemy QPR jest właśnie drużyną z 4 miejsca co w mniemaniu statystycznym jeszcze bardziej przekreśla ich szanse na utrzymanie. Gdy dodamy do tego fakt że drużyna prowadzona przez Harrego Redknappa nie wygrała żadnego z 10 meczy na wyjeździe w tej kampanii, szykuje nam się obraz tragiczny i praktycznie co raz bardziej pewny spadek. 

Trochę optymizmu?  

Rok temu po 21 kolejkach w strefie spadkowej znajdowały się również dwa beniaminki. Crystal Palace okupowało ostatnią pozycję, natomiast Cardiff City lokatę 18. Wyżej z beniaminków było tylko Hull City, które z 23 punktami zajmowało 10 pozycję. The Tigeres pozwolę więc sobie wyłączyć z tych porównań. Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Tabela z zeszłego sezonu po 21 rozegranych meczach wyraźnie wskazywała na spadek Crystal Palace, których do utrzymania poprowadził nowy trener Tony Pulis. Być może właśnie taka zmiana, na ławce szkoleniowej przydałby się Lisom by utrzymać się w lidze? Zeszłoroczna historia The Eagels pokazuje jednak The Foxes że jest dla nich jeszcze nadzieja, wystarczy grać do końca każdego spotkania, trzeba wierzyć w końcowy sukces w kampanii i mieć motywację do wychodzenia z szatni na każde kolejne spotkanie, nawet jeżeli na King Power Stadium przyjeżdża Chelsea czy Manchester City. To samo się tyczy Burnley i QPR, tych drugich tym bardziej na wyjeździe. Nie odmawiam tu motywacji czy braku nadziei, chodzi mi tutaj o to by zespoły te wzbiły się na jeszcze większy poziom. Cardiff City drugi beniaminek który rok temu znajdował się w strefie spadkowej, oczywiście spadł później  z ligi jednak im tez nie można było odmówić wysokiego zaangażowania i szukania tego złotego środku na zwycięstwo.  Drużyna z Walii pogubiła się raczej w tych wszystkich zmianach które zaczął nerwów dokonywać prezes tego zespołu. W przypadku kiedy nic nie idzie oprócz powyższych aspektów gry w piłkę powinno się zalecić spokój w podejmowaniu decyzji. Zbyt dużo zmian i nowych zawodników z zimowego okna czy po prostu tzw. wolnych lub wypożyczonych może jeszcze bardziej namieszać w drużynie niż  już jest. Niektórym zawodnikom może tez znacznie opaść morale, gdy widzą że mimo tego iż oddają całe serce za klub prezes ściąga dwóch nowych graczy na jego pozycję.

A co jeżeli jednak się nie uda?  

Niepowodzenie w walce o utrzymanie zespołu w Premier League czego konsekwencją będzie spadek do słabiej płatnej i mniej oglądanej Championship. Niestety często kluby które po roku spadają szczebel niżej mogą długo nie powrócić do wysokiego poziomu. Zawodnicy którzy pokazali się w ekstraklasie zostaną kupieni przez kluby które zostaną szczebel wyżej, trudno jest później skompletować cały dobrymi odpowiednikami brakujących zawodników. Od sezonu 92/93 znalazłem w statystykach aż 4 beniaminki , które po spadku nigdy nie wróciły do Premiership. Są to: Swindon Town beniaminek z sezonu 93/94, Barnsley- sezon 97/98, Nottingham - 98/99 oraz Sheffield United- 06/07. Ta ostatnia drużyna spadła nawet niżej i gra teraz w League One.  W sezonie 03/04 Leicester spadło jako beniaminek z ligi, jednak nie zaliczyłem ich do wyżej wymienionych zespołów ponieważ jak dobrze wiemy The Foxes grają w najwyższej klasie rozgrywkowej teraz. Ciekawe jednak czy unikną scenariusza z przed 11 lat? Cóż wszystko wskazuje, że to pytanie jak i pytanie zadane w tytule, mogą być mało pozytywne dla kibiców wszystkich trzech beniaminków. Wszystko zweryfikuje boisko i ostatnie 17 kolejek Angielskiej ekstraklasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz